Recenzja Exposure 2010S2 AMP+CD - Audio

Seria 2010, która pojawiła się niedawno w odsłonie S2, jest w ofercie od kilku dobrych lat. Urządzenia wyglądają tak, jakby rzeczywiście - zgodnie z deklaracją "wyrytą" na tylnych ściankach - były produkowane w Wielkiej Brytanii. Skąd więc wątpliwości? Tylko stąd, że wyjątki od reguły "Made in China" dotyczą dzisiaj zwykle znacznie droższych modeli. Czym wyróżnia się wyspiarski styl Exposure? Przede wszystkim prostotą, wręcz surowością designu. Jeśli chcemy mieć w domu coś, co wygląda jak rasowy sprzęt audiofila sprzed dwudziestu lat, na pewno powinniśmy zwrócić uwagę na Exposure.

Odsłuch

Świeżo wyjęty z pudełka, bez ceremonii wygrzewania i rozgrzewania, potrafi zaprezentować swój charakter, który jest bardzo mocny i wyrazisty. Nie opiera się na wysublimowaniu, na elementach, które miałyby z czasem wypłynąć na wierzch lub które mielibyśmy naszą (nad)wrażliwością wyłowić. Exposure serii 2010S2 gra żywo, bezpośrednio, bardzo dynamicznie. Nie nakłania słuchacza, by ten przekonał się do kreowanej przez elektronikę rzeczywistości, ukrywając przy tym prawdę pod płaszczem barwy i plastyczności.

Exposure proponuje coś jeszcze innego, czemu trudno się oprzeć - tutaj liczą się emocje, te prawdziwe, nieudawane, niewymuszane. Zdarzają się sytuacje, w których dźwięk powinien być (zgodnie z oryginałem) delikatny i kruchy, lecz wciąż pozostaje zdecydowany, a nawet szorstki. Trochę jednostronne brzmienie nie pozwala mówić o neutralności i pełnej uniwersalności, ale niezwykle ważne jest, że ten styl, a dokładnie "tu i teraz" - brzmienie Exposure - potrafi nasycić każde nagranie swoistym, własnym, lecz przekonującym realizmem.

Jesteśmy jak najdalej od dźwięku sztucznego i plastikowego. Jeżeli nawet nagranie ma taki nalot, to Exposure 2010S2 go przynajmniej zmniejszy. Jednocześnie redukowanie różnic nie polega tu na zmiękczeniu i łagodzeniu - zwłaszcza średnica jest zwarta, konturowa i bezwzględnie połączona z górą, natomiast sam skraj pasma nie emituje dużo powietrza, dlatego też brzmienie nie nabiera eteryczności.

Wysokie tony są gotowe zagrać wręcz radykalnie twardo (nie ostro!), wzmacniając naturalizm ataku, choć nieco przygaszając bogactwo wybrzmienia. Dlatego też nie zagraża nam ani zbytnia lekkość, ani ociężałość - mimo że nie wyraża się to detalicznością, szybkość i energia są wyśmienite.

Exposure serii 2010S2 gra bez śladów zmęczenia, żadne nagranie nie pogarsza jego dynamicznej kondycji, na swój sposób upraszczając trochę bardziej skomplikowane nagrania, ochoczo radzi sobie ze wszystkim. Bas jest nie tylko motoryczny, zdecydowany, ale i wyjątkowo (jak na urządzenia tej klasy) przejrzysty i komunikatywny. Niesie mnóstwo informacji o strukturze najniższych dźwięków, a przede wszystkim ich siłę i wibrację.

Bardzo ładnie wygląda osadzanie dźwięków w przestrzeni, w czym pomagają wyraźne kontury; sama "akustyka" - pogłosy, oddech - nie są eksponowane. Za tak mocne rysy charakteru odpowiada głównie wzmacniacz - gra podobnie jak dawne modele Exposure, które zawdzięczają sławę właśnie swojej niezwykłej krzepkości.

Czytaj pełną recenzję na stronie internetowej magazynu Audio