Recenzja Exposure 3010S2 AMP+CD - Hi Fi i Muzyka

Exposure to jeden ze strażników brytyjskiego hi-fi. W czasach dominacji drogich błyskotek i odtwarzania muzyki z telefonów komórkowych filozofia tworzenia dobrego sprzętu za rozsądne pieniądze staje się jeszcze bardziej kusząca. W katalogu brytyjskiej marki nie zobaczymy wielokanałowych amplitunerów ani wzmacniaczy cyfrowych. Zmiany wprowadza się bez pośpiechu. Niedawno w ofercie pojawiła się odnowiona seria 3010 z dopiskiem S2.

 

Wrażenia odsłuchowe

W materiałach reklamowych producent zachwala swoje urządzenia jako wszechstronne i uniwersalne. Ma rację. Z Exposure nie trzeba się oswajać, odkrywać zalet, bo wraz z pojawieniem się pierwszych dźwięków sytuacja zostaje nam wyłożona na talerzu. Nie będzie lampowego ciepła, napompowanego basu ani podobnych ozdobników. Dostaniemy za to dźwięk neutralny i bliski rzeczywistości, na tyle, na ile to możliwe w tej cenie. Jest także nutka łagodności, przydatna w wygładzaniu nieprzyjemnych zgrzytów i ułatwianiu odsłuchu kiepsko nagranych płyt. Gdyby zabrakło tego delikatnego zaokrąglenia, brzmienie stałoby się agresywne. System gra po prostu normalnie, co z początku przyjmujemy z zadowoleniem, a im bardziej zagłębimy się w przekaz, tym więcej w owej normalności odkryjemy ciekawostek. Exposure potrafi pokazać wiele kontrastów nawet w jednym nagraniu, a przy tym gra tak, jakby chciał, żebyśmy o nim zapomnieli. Stara się nic nie zmieniać, sukcesywnie zaskarbiając sobie nasze zaufanie.
Proporcje między zakresami są optymalne. Bas jest szybki i rytmiczny, ale w odpowiednich momentach potrafi zejść bardzo głęboko. Później równie szybko wynurza się na powierzchnię, nie pozostawiając po sobie żadnego dudnienia.
Wzmacniacz dysponuje sporym zapasem mocy i jest gotów ją uwolnić, kiedy nagranie będzie tego wymagało. Nawet w spokojnych utworach wysyła czytelne sygnały, że przez cały czas pozostaje pod parą. Potrafi nadać energię drobnym sygnałom, dzięki czemu muzyka jest pełna wigoru. Nie ma potrzeby odkręcania potencjometru mocno w prawo, aby uzyskać wrażenie uczestnictwa w spektaklu. Dynamika sprawia, że nie odnosimy wrażenia oglądania nudnego filmu z pozycji rozłożonej kanapy. Muzyka nie jest gdzieś „tam”, jest „tu i teraz”. Oczywiście, nie można jeszcze mówić o high-endowym poziomie realizmu, ale oba klocki kosztują po kilka, a nie kilkadziesiąt tysięcy złotych. W swojej klasie realizują ideę wysokiej wierności, wliczając w to umiejętność zbudowania w domu atmosfery koncertu.
Oprócz dynamiki wrażenie robią przejrzystość i stereofonia. Góra pasma nie została przy tym podkreślona, a delikatne szmery nie są wysysane z tła na siłę. Exposure wie, że relacje między planami nie powinny być zaburzone.
W stereofonii system stawia na ostrą lokalizację w wymiarze szerokości i głębię budowaną od linii kolumn. Muzyka nie jest podawana na twarz. Na scenie nie panuje ścisk, a każdy instrument ma wokół siebie sporo wolnej przestrzeni. Wprawdzie nie udało się wyeliminować efektu perspektywy zbieżnej, ale nie ma co narzekać. Ostatnie plany nie są skupione w jednym punkcie, a po prostu węższe niż pierwszy. Dźwięk nie ma też problemu z odrywaniem się od kolumn. Audio Physiki zagrały z werwą, wypełniając pokój muzyką i udając, że nie mają z tym nic wspólnego.
Po kilku dniach słuchania postanowiłem wypróbować elementy systemu w innym towarzystwie. Okazało się, że występuje między nimi znaczna różnica charakterów. Wzmacniacz to prawdziwy dynamit. Dynamika, przezroczystość i muskuły. Stawia na czystość i moc. Może się też pochwalić precyzyjną stereofonią i kontrolowanym basem. Chwilami może brzmieć szorstko, ale to niewielki mankament, a już na pewno nie na tyle duży, by przyćmić całą listę zalet.
Odtwarzacz jest o wiele spokojniejszy. Priorytety to spójność, płynność i przyjemna barwa. Jego charakter jest zaznaczony słabiej niż w przypadku wzmacniacza, więc nie ma obaw o przesłodzenie. Może to właśnie ta odrobina łagodności sprawiła, że brzmienie zestawu odebrałem jako naturalne i uniwersalne? Oba elementy dobrze się uzupełniają. Jeżeli natomiast interesuje Was tylko jedna z tych estetyk – rozdzielajcie. Ze wzmacniaczem można zbudować system, z którym słuchanie nigdy nie będzie nudne. Odtwarzacz to świetny kompan na długie wieczory, kiedy chcemy się zrelaksować przy muzyce.

Czytaj pełną recenzję na stronie magazynu Hi Fi i Muzyka